Relacja z niedzielnej wycieczki

Stół (nie biurko), przy którym pracował Stefan Wyszyński, nie stoi równolegle do ściany, ale jest lekko zwrócony ku drzwiom wejściowym. To dlatego, że kardynał miał zwyczaj wstawać zawsze wtedy, gdy do jego pokoju wchodziła kobieta. Niektóre z nich, zwłaszcza młodsze, były tym skrępowane. Meble, obrazy, przedmioty oglądamy w takim stanie, w jakim korzystał z nich przed półwiekiem Prymas Tysiąclecia. Pamiątki po nim i po Karolu Wojtyle, który spędził tu ostatni dzień przed wyjazdem na konklawe, budzą szczególne wzruszenie. Obok stoi drewniana kaplica złożona z kurpiowskich chałup, z rzemieślniczym wystrojem i brawurowymi obrazami na szkle autorstwa Eweliny Pęksowej. Wokół obszerny park z lipową aleją. To Instytut Prymasowski w Choszczówce. Wcześniej odwiedziliśmy pobliski, niespełna roczny, kościół pw. bł. kardynała Wyszyńskiego w Jabłonnie, gdzie w prezbiterium jest replika piety z bazyliki św. Piotra w Rzymie. O niej patron parafii mówił, że jest najcenniejszym dziełem sztuki tej świątyni.

Od tego zaczęliśmy w niedzielę 19 lipca muzealną wycieczkę rowerową śladami Prymasa Tysiąclecia. Potem była zjawiskowa leśna brzezina, dom rodzinny Henryka Sienkiewicza, kościół stawiany w latach 80. w trybie „ignacowskim”, dęby sadzone z okazji założenia wsi, enklawa  rolniczego krajobrazu z bocianim gniazdem i kilkusetletni dewajtis z resztkami brony w potężnej koronie (też dla bocianów).

Dziękujemy za obecność i zapraszamy na kolejne rowerowe wypady.

Autorzy zdjęć: Ludmiła Połtoratska i Tomasz Michałowski